|
Małopolskie organizacje odczuły spadek dochodów z tytułu 1 procenta podatku
Po raz pierwszy zatrzymał się wzrost środków przekazywanych w ramach 1 procenta podatku. Polacy w tym toku przekazali 357,1 mln złotych, czyli o 23 mln zł mniej niż w rekordowym 2009 r. Przeciętna, deklarowana kwota zmniejszyła się o 11 zł.Dlaczego tak się stało? Jeden z powodów jest oczywisty. Od 2009 r. płacimy niższe podatki. Obowiązuje nowa, niższa skala podatkowa: 18 i 32 proc. (wcześniej: 19, 30 i 40 proc.), tym samym wartość 1 procent jest niższa.
tej kampanii tylko 1,3 mln osób więcej zadecydowało, komu przekazać pieniądze. Wskaźnik uświadomionych podatników wzrósł więc nieznacznie i sięgnął 33 proc. Jednocześnie od ubiegłego roku powstało w Polsce około tysiąca nowych organizacji pożytku publicznego. Mniej pieniędzy zostało rozdzielonych na więcej chętnych. Z danych Izby Skarbowej w Krakowie wynika, że prawie 760 tysięcy małopolskich podatników przekazało w tym roku ponad 31,2 mln zł. - To oznacza spadek o około 1,6 mln zł w stosunku do ubiegłego roku -wylicza Monika Sala-Szczypińska, rzeczniczka.
undacja Anny Dymnej "Mimo wszystko" straciła najwięcej. W ubiegłym roku wpływy z 1 proc. przyniosły jej około 11 mln zł, w tym roku - tylko 8,9 mln zł. Pracownicy nie traktują tego jako porażki. Twierdzą, że to efekt medialnych apeli Anny Dymnej, aby podatnicy wpłacali pieniądze na małe organizacje, które działają lokalnie. - Nie odczuwamy spadku zaufania Polaków - przeciwnie, uważamy, że z roku na rok jest ono coraz większe. Wiele osób dokonuje systematycznych wpłat na rzecz podopiecznych naszej fundacji, ponieważ - jak sami podkreślają - wszystkie nasze działania są celowe i konkretne- podkreśla Małgorzata Wach z Fundacji "Mimo wszystko". Dochód z tegorocznych wpłat z 1 proc. zostanie przeznaczony na kontynuację budowy "Doliny Słońca" w Radwanowicach, czyli ośrodka dla osób niepełnosprawnych intelektualnie. Część wpłat, pracownicy szacują, że około 3 mln zł, wesprze subkonta. A 500 tys. zł - zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami - Fundacja przekaże na rzecz osób niepełnosprawnych, które ucierpiały w czasie tegorocznej powodzi. O ponad pół miliona złotych mniej otrzyma w tym roku Towarzystwo Przyjaciół Chorych "Hospicjum im. św. Łazarza". Jolanta Stokłosa, prezes towarzystwa, musi dobrze liczyć, żeby pieniędzy wystarczyło na III etap rozbudowy placówki. Bo już w styczniu planują otwarcie 13-łóżkowego oddziału stacjonarnego.Załamanie koniunktury najboleśniej dotknęło mniejszych beneficjantów. Fundacja Urszuli Smok "Podaruj życie", która rekrutuje dawców szpiku kostnego i wspiera chorych onkologicznie, otrzymała 60 tys. zł mniej. Te pieniądze stanowią 1/3 środków, które przekazali im podatnicy w ubiegłym roku. Dla niewielkiej organizacji to bardzo dużo.
Robert Kawałko, prezes Polskiego Stowarzyszenia Fundraisingu, dostrzega braki w sposobie pozyskiwania funduszy przez organizacje pożytku publicznego. Jego zdaniem fundacje zaczęły działać jak firmy: zalewają podatników reklamami, kontaktują się z mediami, zamiast zainwestować w relacje bezpośrednie, które są o wiele trwalsze. - Błędem jest również przypominanie sobie o darczyńcy tylko w okresie składania zeznań podatkowych. Te więzi trzeba budować przez cały rok: informując o działalności, zapraszając na uroczystości - uważa Robert Kawałko. - Organizacje powinny dbać o ma łych darczyńców, którzy przekazują kilkanaście złotych i w swoim przekazie podkreślać, że właśnie z ma łych kwot tworzy się wielkie rzeczy - twierdzi.
NATALIA ADAMSKA-GOLIŃSKA
|